Byliśmy we Wrocławiu!

{phocagallery view=category|categoryid=18|limitstart=14|limitcount=1|type=1}Już w zeszłym roku szkolnym planowaliśmy zwiedzić Wrocław, ale... jakoś nie wychodziło. Ciągle pojawiały się przeszkody i wycieczka była odsuwana w czasie. W tym roku postanowiliśmy, że jedziemy na pewno. Zebraliśmy pieniądze, zaprosiliśmy kl. III D, pani Bosek wszystko zorganizowała i 30 października 2014 pojechaliśmy wygodnie autokarem. Jako dodatkowy opiekun pojechała z nami pani Przepadło, która robiła mnóstwo zdjęć, więc można śmiało powiedzieć, że była również fotoreporterem : - ).

Zatrzymaliśmy się pod Sky Tower, gdzie czekał na nas sympatyczny pan przewodnik. Najpierw zrobiliśmy sobie pamiątkowe zdjęcia pod niebotycznie drogim dziełem Salvatore Dali, a potem wjechaliśmy na 49 widokowe piętro wieży budynku, aby podziwiać panoramę Wrocławia. Przed zjazdem ustaliliśmy dalszy tok zwiedzania.

Program wycieczki był bardzo bogaty. Zobaczyliśmy Ostrów Tumski, pałac, katedrę, dwukrotnie most miłości (kłódki drogie, ale kupione!), rynek, gdzie chyba każdy zrobił sobie serię zdjęć przy fontannie, pomnik zwierząt rzeźnych, pomieszczenia Uniwersytetu Wrocławskiego ze słynną aulą Leopoldina, no i każdy myślał już tylko o tym, jak bardzo jest głodny! Na szczęście blisko była niedroga restauracja. Zjeść mógł każdy, ale niektórzy czekali oczywiście na Mc Donald’a. Kiedy dojechaliśmy do Hali Stulecia było już prawie ciemno i ogrodu japońskiego już nie zwiedziliśmy, niestety. Również ze względów technicznych nie było projekcji w kopule Hali, ale wystawy interaktywne były interesujące.

Pożegnaliśmy się z panem przewodnikiem, który był kopalnią informacji o Wrocławiu. Potrafił profesjonalnie i mądrze opowiadać o swoim mieście - jego historii i współczesności. Przekazał nam mnóstwo ciekawostek. Dzięki niemu wiemy, gdzie jest wmurowany kciuk Aleksandra Fredry, jaka jest historia mostu miłości, skąd się wzięła krzycząca przerażona głowa w murze kościoła, jak wyglądają budynki zwane „kredka” i „ołówek” i wiele innych. Oczywiście to nie wszystko, ale jak ktoś się chce jeszcze wielu innych rzeczy dowiedzieć, to musi sam przyjechać do Wrocławia.

Ze względu na korki i wypadki drogowe (na Mac Donalda było tylko 10-15 minut!) wracaliśmy dłuuuuugo! Ale nikt nie żałował. Wycieczka była fajna i na pewno nigdy jej nie zapomnimy! {phocagallery view=category|categoryid=102|type=1}